Nie warto…

podsumowanie-kampanii-metalowa-wojna-korekta-thegem-blog-default2

Po dłuższej nieobecności, niezależnie od tego czy kogoś to jeszcze (nasz temat/nasza sprawa) interesuje, czy nie, chcielibyśmy kilka słów od siebie w tym miejscu napisać, wyjaśnić, a także co nie co zakomunikować.

Tytułem wstępu, podsumowania kampanii „Renesans” nie było i jednak nie będzie. Podobnie jak 16-go sezonu CW. Były takie plany i zamiary, by rytuał podtrzymać i takie podsumowanie tutaj przedstawić, ale doszliśmy do wniosku, że wobec tego co się dzieje na arenie World of Tanks, nie ma to najmniejszego sensu – niczego bowiem te treści nie zmienią. A produkować się tylko dla samej takiej idei, mija się z celem.

Ogólnie kończymy z serią „podsumowania kampanii”. Ograniczymy się do krótkich wpisów, jak ten, raz na jakiś czas (kwartał/pół roku). Powód? Ten wydaje się oczywisty, zmniejszenie aktywności w grze World of Tanks do sezonowej/sporadycznej. Gra zespołowa, jej format, czyt. propozycja rywalizacji drużynowej co oferuje World of Tanks, od dłuższego czasu to jedno, wielkie nieporozumienie. Nie obrażając nikogo teraz, kto się jeszcze zamierza w to angażować, to jak dla nas, to ewidentnie strata czasu oraz własnej energii, co można zamienić na o wiele ciekawsze zajęcia, nawet inne gry w tym czasie. WG kolejną propozycją typu kampania „Burza” potwierdziło, że nie ma pomysłu, chęci, itp. by tryb rywalizacji klanowej rozwijać, czyt. zmienić na lepsze. I nie damy sobie wmówić, że w tej materii jest inaczej (fajnie), że jest o co grać i uczestnictwo w zorganizowany sposób w formie klanu ma jeszcze w World of Tanks sens, bo nie ma! 

I tu nie chodzi teraz o to, że od nas przez ostatnie 12-18 miesięcy odeszło n graczy i zasiliło szeregi innych klanów, to jest nasze drugie dopiero w kolejności zmartwienie (o tym szerzej w drugiej połowie artykułu). Największy zarzut jaki mamy, to przysłowiowe „odgrzewanie kotleta”. Niby format kampanii, mapy globalnej się do tej pory sprawdzał, ale na dłuższą metę nie ma to sensu, gdyż rywalizacja co event właściwie odbywa się bez emocji, elementu zaskoczenia, a także, co najważniejsze – wartościowych nagród, które WG oferuje za osiągnięcie jakiegoś tam wysokiego miejsca. Te chociażby w zbliżającym się wydarzeniu są po prostu żenująco słabe. Tym samym, motywacja (przynajmniej wg nas), by brać w tym udział, postarać się o coś powalczyć po prostu nie istnieje, albo jest znikoma. A jak nie ma motywacji, by coś robić, to jaki jest sens w czymś uczestniczyć? Być może ktoś z naszych czytelników ma inne zdanie, jeśli tak, to cóż… widocznie nasze oczekiwania i potrzeby co do produktu jakim jest World of Tanks i zabawa w tą gierkę są po prostu odmienne. My oczekujemy czegoś więcej. Niestety na dzień obecny gra tego nie oferuje. A na pewno nie w trybie zespołowym. Ten „umarł”. Po 8 latach uczestnictwa w tej giereczce trudno nie mieć swojego zdania, jak coś powinno w niej wyglądać. Poprzez tę witrynę WWW mamy możliwość go zakomunikowania, mając pewność, że treści stąd nie znikną.

Idźmy dalej. W zorganizowany sposób w grze w obecnej formule, a także jakoś specjalnie w nadchodzącym wydarzeniu nie zamierzamy uczestniczyć. Jesteśmy obecnie w fazie „uśpienia”, dodatkowo mamy wakacje – kto normalny siedzi przed grą w tym okresie 😉 ? Można jakiś wieczór, dzień, raz czy dwa w tygodniu na to przeznaczyć, ale grać kampanię, dzień w dzień, przez 2 tygodnie? Ktoś, kto wymyśla harmonogram rozgrywek w World of Tanks, to jak dla nas człek lub ludzie o ograniczonych horyzontach, z niskim ilorazem inteligencji emocjonalnej. Żeby nie określić gorzej…

Odpowiadając na ewentualne pytanie, co dalej z klanem? Nie kończymy jako tako działalności. Gracze dostali wolną rękę co do swojej dalszej przyszłości w World od Tanks. Mogą zostać w GE-PL i bawić się w randomy, skoro to gra głównie randomowa, ale mogą również odejść i pograć gdzie indziej. Nie odrzucimy też z miejsca propozycji „z zewnątrz”, gdyby ktoś do nas chciał przyjść z jakąś grupą ludzi i pograć pod banderą GE-PL i jakąś historię „dopisać” do tego co już mamy za sobą. Od razu jednak zaznaczymy, że zmiana nazwy klanu oraz dowództwa nie wchodzi w grę. Więc jeśli ktoś chciałby przejąć GE-PL, to zadanie (na ten moment) niemożliwe. GE-PL,  nawet jeśli już swoją aktywną historię w World of Tanks zakończyło, to jako pomnik historii przetrwa. Nie podzielimy losów innych klanów, jak np. MVPS, gdzie klan się n razy reaktywował, zmieniał nazwę, potem został oddany czy sprzedany, bo to jest sprzeczne z naszym kanonem wartości.

Kilka zdań w tym miejscu jeszcze o czynniku ludzkim w World of Tanks, a także o tym, dlaczego nam się to i owo nie podoba, a raczej przestało podobać. Jeżeli chodzi o ludzi i o to, co się podziało przez ostatnie 2-3 lata w tej giereczce, to jak pamiętacie, o czym n razy już komunikowaliśmy (np. handel miejscami w klanie na czas kampanii itd.), użytkownicy WoT-a zmienili optykę, a także priorytety. Ci, którzy zostali w grze (bo cała masa ludzi odeszła albo ograniczyła aktywność), w większości (co udało nam się dowiedzieć/sprawdzić) przestali doceniać kolektyw, a także organizację, markę czy historię klanu, uznając to częstokroć jako przeszkodę w osiąganiu korzyści z udziału w grze. Dla wielu z nich nie ma znaczenia czy zapisana jest do społeczności pn. (wybaczcie określenie) Kopara Twojej Starej, albo Nasram do Twojej Paszczy itd. Może aż takich grup wotowskich, co się tak nazywały spotkać nie można było, ale z zachowania (a już na pewno z posiadanego nicku w grze), owszem i śmiemy twierdzić, że takie przypadki klanów/ludzi dalej można namierzyć do dzisiaj w World of Tanks. Ale wracając do meritum, całkowicie inaczej wyobrażaliśmy sobie udział w tej grze, budowę klanu. Zderzenie z rzeczywistością okazało się bolesne. Lojalnych, wyznających jakieś wartości „zawodników”, a przede wszystkim idealistów, którzy chcieliby coś fajnego w jednym miejscu zbudować, pod określoną filozofią, a ta u nas od początku była niezmienna – bić lepszych od siebie, mając mniej umiejętności, strategią, sprytem, sposobem niestety nie ma, albo policzyć można na palcach góra dwóch rąk. Tudzież, odeszli już z gry…

Wielu też nie zrozumiało i nie rozumie do dzisiaj szczególnie jednego, że o wiele lepiej sukces smakuje, jak się coś zdobędzie/wygra mając trudniej, więcej przeszkód, np. kolegów z mniejszymi umiejętnościami w teamie, aniżeli wywalczy się trofeum mając samych „troglodytów” w drużynie. To żaden wyczyn w tym drugim przypadku. To wówczas obowiązek wygrywać wszystko i z każdym. Taka rutyna, chleb powszedni… a nam na pewno nie o to chodziło.

Wielu też nie potrafi przegrywać. A każda porażka, nie tylko uczy, ale i potrafi wzmocnić team, jak się ma odpowiednią załogę, która to rozumie. Swojego czasu Kamil Stoch powiedział, że czasami trzeba przegrać 100 bitew, by wygrać tę jedną, najważniejszą… ktoś, kto tego nie rozumie, nie powinien zapisywać się do żadnej drużyny, czy to w rywalizacji na arenie World of Tanks, czy w jakiejkolwiek innej dyscyplinie. A niestety takich ludzi też całą masę spotkaliśmy…

Kolejny problem, to toksyczne osobowości. Ludzi, którzy swoim „jestestwem”, prowokowaniem, obrażaniem innych nie jeden raz utrudnili nam budowę klanu. Z tego też powodu dochodziło do niepotrzebnych spięć, konfliktów oraz nieporozumień, które (nie)stety kończyły się odseparowaniem i zasileniem przez te osoby szeregów innych społeczności, tym samym osłabiając kadrowo nasz team. To kolejny przykład tego, o co nam nie chodziło przy budowie takiego miejsca jak GE-PL – przedkładania swojego ja, nad my. W naszej bowiem filozofii jednostka nie możne być ważniejsza od kolektywu, choć ta zasada nie dotyczy decyzyjności w klanie, ta bowiem należała i należy do wąskiej grupy ludzi. Partycypacja władzy jest jednym z ważniejszych elementów zarządzania grupą, ale źle przeprowadzona, rozdzielona na zbyt wiele osób, albo na ludzi, którzy nie mają predyspozycji lub kompetencji do pełnienia jakiejś funkcji, niestety przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Z tego też powodu tak trudno u nas było o awans czy to na kadrowego, czy oficera wykonawczego (to stanowisko było, jest i będzie zawsze zarezerwowane dla wybitnych i oddanych sprawie GE-PL osób), a także dochodziło do kolejnych tarć czy rozstań.

Zapewne dla wielu to co powyżej zostało napisane wydaje się śmieszne, niedorzeczne czy nawet archaiczne. Nic jednak bardziej mylnego. Żyjemy bowiem w czasach, gdzie światopoglądowo wywraca się wiele tematów do góry nogami. Nie szanuje się tradycji, rodzimej kultury oraz wartości. Ludzie posługują się kłamstwem, pomówieniami i tego typu praktykami, jak gdyby to było coś normalnego. Oczernia się innych, nie znając kogoś, by tego innego przedstawić w złym świetle czy ośmieszyć i utrudnić realizację jego celów. Takie metody były, są i będą nam obce.

I na koniec uwag odnośnie czynnika ludzkiego, przysłowiowa kropka „nad i” – nagminnie występujący problem w środowisku WoT-owskim, czyli konflikt pokoleniowo-hierarchiczny. Sposób odzywek młodszych graczy do starszych (o 10, 15 a nawet więcej lat) był, jest i będzie u nas nie do przejścia. Sprowadza się to również do jeszcze jednego – (braku) uznawania hierarchii. Młodzi ludzie (16 – 25 lat – których bodajże najwięcej gra), nie rzadko i to w sposób karygodny, wulgarny odzywali się do innych współtowarzyszy z klanu, starszych wiekiem/wyższym stanowiskiem. Internet wydaje się być „murem ochronnym”, stąd takie odzywki, ale śmiemy wątpić, czy w sytuacji face to face, takie sytuacje mogłyby mieć miejsce… idąc też dalej tym tropem, w kwestii dopowiedzenia, bo i tego jak pokazała nasza historia wielu nie zrozumiało i zapewne nie rozumie do dzisiaj – posiadanie unikatowych umiejętności, czyt. bycie naprawdę dobrym praktykiem w tą giereczkę nie czyni Cię jeszcze dobrym gospodarzem/zarządzającym. I proszę nie mylić tego z rozstawianiem, bo to zbyt wąskie rozumienie. A niestety wiele osób uznaje za swoich liderów tylko tych, co potrafią prowadzić bitwy w World of Tanks – bardzo ubogie myślenie, choć niekiedy nie będziemy zaprzeczać, może się też rozwinąć w szerszy zakres. Lecz w naszym przypadku nie było ani jednego klanowicza, przez 8 lat istnienia klanu, kto jako prowadzący bitwy mógłby się sprawdzić w roli dowódcy. Wszyscy, którzy początkowo obrali taką ścieżkę kariery i aspiracji, niestety odpadali gdzieś w trakcie, albo z powodu braku cierpliwości, albo po prostu braku kompetencji, a w tym zakresie niestety ma znaczenie o wiele więcej czynników. Na 1 miejscu jest wizja, jej posiadanie. Jeśli ktoś chce stworzyć grupę i jej przewodzić, musi tę wizję posiadać, wizję, czyli obraz tego jak coś ma wyglądać za n czasu. Wizja ta musi być jasna i klarowna, a sposób jej realizacji możliwy do wykonania. Do tego dochodzą umiejętności interpersonalne, charakter, charyzma i wiele, wiele innych. Takich „kompletnych” graczy w klanie niestety przez te wszystkie lata naszej przygody z World of Tanks nie spotkaliśmy, ani nie poznaliśmy. A szkoda, bo fajnie by było przekazać kiedyś klan komuś, jak w historii nieraz król przekazywał swojemu synowi królestwo 😉 .

Reasumując, nie mamy warunków, w których dalsza budowa klanu ma jakiś większy sens. Formuła klanu się po prostu wyczerpała. Z jednej strony WG – które dla klanów ma tak ubogą propozycję, że nawet częściej, aniżeli raz na tydzień WoT-a nie chce się już odpalać, a z drugiej – czynnik ludzki, nie ma żywcem kadr, z którymi można realizować dalej naszą wizję klanu. Większość użytkowników WoT-a woli innego typu rozrywkę, a na siłę nikogo do nas nie chcemy. Dlatego będziemy sobie pogrywać od czasu do czasu, z niewielkim nastawieniem, że może któregoś pięknego dnia, coś się zmieni na lepsze i powrócimy, jak feniks z popiołów 😉 .

A co do rywalizacji klanowej – to odejście od rozgrywek mapy globalnej, likwidacja trybu kampanii i wprowadzenie nowego formatu współzawodnictwa opartego o system ligowo-pucharowy, z uwzględnieniem potencjału drużyn (poziom rozgrywek pod to dostosowany), z zachęcającymi nagrodami, z odpowiednią oprawą medialną, z zapisem historii, itd. itp., to byłoby COŚ, co mogłoby u nas zmienić myślenie i powrót do bardziej regularnej gry. Nie będziemy tego tutaj rozwijać, bo po cóż to robić, skoro WG ma to gdzieś, masa graczy również, niemniej jeszcze raz warto podkreślić nasze stanowisko w tej sprawie.

I to tyle od nas na ten moment. Kolejny raz spodziewajcie się jakiejś wiadomości bliżej Świąt BN. Chyba, że do tego czasu, coś/ktoś nas mile zaskoczy… i nas coś pobudzi do działania, ale śmiemy wątpić.

Wszystkim naszym sympatykom, aktualnym klanowiczom i ex-klanowiczom, szczególnie z którymi mamy dobry kontakt, a co nas mile wspominają dziękujemy za wspólną grę, wsparcie i wiele wspaniałych emocji, co razem przeżyliśmy – tych wspomnień nie da się wymazać i na pewno i my będziemy do nich nie raz wracać 🙂

Bywajcie!

19

Zostaw komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

Facebook

YouTube